Choroby serca – zawał.

Przytoczę dziś pewną opowieść o parze, która przez długi czas starała się o dziecko. Ale może od początku. Ania i Tomek poznali się jeszcze w podstawówce. Już wtedy, choć tak naprawdę w szerokim znaczeniu tego pojęcia byli dziećmi, wiedzieli, że bardzo lubią swoje towarzystwo. Mijały lata, a oni wciąż utrzymywali ze sobą kontakt. Spotykali się na różnych imprezach, w klubach, pubach, ogólnie wszędzie tam, gdzie młodzi ludzie widywani są często pożytkując swój czas na zabawie i rozrywce.
Nadszedł wreszcie kiedyś i ten dzień, kiedy Tomek postanowił wszystko postawić na jedną kartę i zdecydował oświadczyć się Ani. Pomimo faktu, że para znała się od lat i wszystko wskazywało na to, że oboje myślą o tym samym, Tomek bardzo bał się tej chwili. Bał się, że Ania mu odmówi, a jeśli tak by się stało, chłopakowi chyba by pękło serce z żalu. Ania była dla niego tą osobą, z którą chciał przeżyć resztę życia. Tomek kupił bukiet pięknych róż, cudowny klasyczny złoty pierścionek i wybrał się do kobiety swych marzeń. Radości nie było końca. Oczywiście, że Ania przyjęła oświadczyny od swego wybranka. Jedynym co miała chłopakowi do zarzucenia to fakt, że czekał na ten moment tak długo. Dziewczyna od dawna w głębi duszy liczyła, że w końcu nadejdzie ten moment. Tomek od wielu lat był dla niej jedynym mężczyzną, z którym byłaby w stanie związać się na poważnie. Młodzi szybko zamieszkali razem. Miasto, w którym wynajęli mieszkanie zachęcało i zapraszało do podjęcia wszelkiego rodzaju pracy, a że byli Piękni i młodzi znaleźli bardzo szybko dobrze płatne zajęcia. Mieszkanie wynajęli w pięknej kamienicy blisko rynku, w miejscu gdzie życie na okrągło toczyło się, przynosząc im wiele radości i uśmiechu, w każdym kolejnym dniu egzystencji. Widok na rynek, piękny duży balkon, pokój gościnny o jakim marzy niejedna osoba, do tego śliczna łazieneczka, nieduża kuchnia i przestrzenna sypialnia, były tym, co do szczęścia potrzebne jest każdej młodej parze. Mieszkanie to miało jeszcze jedną zaletę, mianowicie mieściło się na pierwszym piętrze, gdzie widok z balkonu na rynek był po prostu niesamowity. Najpiękniej wyglądały poranki w sobotę. Wtedy właśnie okoliczni sprzedawcy rozkładaj się na samym środku rynku i już od rana gwar mieszkańców z całego miasta, chcąc nie chcąc budził parę ze snu. Świeże warzywa, pachnące owoce, jajka, przetwory czy ręcznie malowane obrazy, to wszystko można było kupić od handlujących za naprawdę przyzwoite pieniądze. Tym bardziej, że część z tych osób sprzedawała je ze swoich własnych gospodarstw. Życie pary toczyło się jak w najlepiej wyreżyserowanym serialu. Było po prostu idealnie.
Nadszedł i ten moment, w którym postanowili założyć rodzinę. Taką pełną rodzinę. Dotąd byli we dwójkę, jednak jak to w większości przypadków bywa, przyszedł czas na dziecko. Wspólnie podjęta decyzja w tym temacie jeszcze bardziej utwierdziła parę w przekonaniu, że są stworzeni dla siebie.
Mijał czas, mijał kolejny miesiąc, miał kolejny rok, a dziecko niestety nie pojawiła się na świecie. Pomimo wszelkich starań Ania i Tomek zaczęli powoli tracić nadzieję. Kolejne wizyty u lekarza, kolejne obliczanie dni płodnych sprawiły, że młodzi ludzie coraz bardziej popadali w zły nastrój. Atmosfera związana z tematem poczęcia dziecka, stawała się po prostu nieznośna. Oczywiście nikt do nikogo nie miał żadnych pretensji, nikt do nikogo nie żywił niechęci, nikt nikogo nie obwiniał za to, że kolejny miesiąc nie przynosił upragnionych dwóch kresek na teście ciążowym. Najbardziej cierpiała Ania. To ona gdzieś z tyłu głowy myślała o tym, że gdyby Tomek związał się z inną osobą, już dawno byłby ojcem. Miała nawet chwilę zwątpienia. Chciała rozstać się z Tomkiem, i nie z powodu, że przestała go kochać. Chciała to zrobić dlatego, ponieważ wiedziała, że może nigdy nie dać mu upragnionego potomka. Na szczęście Tomek był inny i nigdy nie pomyślał tymi kategoriami. Chłopak wychodził raczej z założenia, że należy naprawiać i ratować, a nie rujnować. Postanowił porozmawiać z Anią. Postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i zaproponował kobiecie zapłodnienie in vitro. Ania bez wahania przystała na tą propozycję. Czym prędzej udali się do lekarza, aby dowiedzieć się na czym tak naprawdę polega ta metoda. Lekarz bardzo szybko wytłumaczył parze, że in vitro to proces, w którym dochodzi do połączenia komórek jajowych i plemników. Jest on wykonywany ręcznie na płytce laboratoryjnej. W momencie kiedy uda się i dojdzie do zapłodnienia, embrion umieszczany jest w macicy. Lekarz namawiał serdecznie, aby para skorzystała z takiego rozwiązania. Zapłodnienie w ten właśnie sposób często stosowane jest w niepłodności i to każdego typu. Polecane szczególnie tym parom, które przynajmniej przez rok podejmowały starania o poczęcie dziecka. Doktor bardzo podniósł parę na duchu, tym bardziej że para przeszła pozytywnie wywiad dotyczący możliwości przeprowadzenia u nich takiego zabiegu, a powód z jakiego nie mogli zajść w ciążę okazał się niewyjaśniony. Standardowe testy płodności u pary, nie znalazły przyczyny problemu.
Kobieta otrzymała leki potrzebne do kontroli wzrostu pęcherzyków, aby móc pobrać kilka jajeczek w jednym cyklu. Para z niecierpliwością czekała na dzień, w którym miało dojść do procesu pobrania i połączenia plemników z jajeczkiem. Sztuczne zapłodnienie dało ludziom wiele nadziei i spowodowało duży uśmiech na ich twarzach. Zapłodnienie in vitro od dnia decyzji co do jego przeprowadzenia dało Ani i Tomkowi wiele nadziei i w dużej mierze przybliżyło ich emocjonalnie do dnia w którym zostaną rodzicami. Oczywiście Ania i Tomek brali pod uwagę również fakt, że coś może pójść nie po ich myśli. Jednak postanowili się nie poddawać i w razie gdyby zapłodnienie sztuczne nie przyniosło oczekiwanego efektu, na pewno próbę podjęliby jeszcze raz.
Mijał czas, kolejny dzień, tydzień, miesiąc, kolejny miesiąc. Nasi bohaterowie już wiedzieli, że zostaną szczęśliwymi rodzicami. Zabieg się powiódł i pozostało nic więcej, jak wybór imienia dla swojej jeszcze nienarodzonej córeczki. Byli przeszczęśliwi. Są do dziś, nie żałują swojej decyzji i nigdy żałować nie będą. Ile byłoby przeciwników metody zapłodnienia in vitro, ta para zawsze stanie po stronie życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *