Hemoroidy odbytu – leczenie domowe skuteczne w tej dolegliwości?

W życiu wielu z nas przychodzi w końcu moment, w którym pragniemy coś w sobie zmienić. Staramy się cały czas obserwować otoczenie i osoby, które nas inspirują. To właśnie od nich łapiemy bardzo często swego rodzaju inspirację. Sam mam w moim bliskim otoczeniu, a także mediach społecznościowych kilka takich osób, które bardzo często podglądam i nie raz, nie dwa staram się wziąć od nich coś dla siebie. Chodzi mi tu oczywiście o ludzi ze świata sportu, czy kulturystyki. Bardzo podziwiam osoby, które doszły ciężką pracą od niczego, do poziomu światowych gwiazd.

Oczywiście od razu do głowy przychodzi postać Mariusza Pudzianowskiego, którego można nie lubić za specyficzny sposób bycia, ale z pewnością nikt nie zarzuci mu tego, że nie pracował ciężko i nie że parł zawzięcie do przodu, chcąc uzyskać cel. A jego celem kilka lat temu było to, aby stać się najsilniejszym człowiekiem świata. Dążył do tego przez wiele lat i naprawdę bardzo ciężko pracował. Sam zastanawiałem się ze znajomymi wiele razy, co jeść na mase, by wyglądać tak jak on. Facet wielki jak dąb i silny tak bardzo, że był w stanie przeciągać nawet samochody ciężarowe. Pamiętam początku tak zwanych Strong Man, czyli najsilniejszych ludzi świata.

Zmagania te zaczęła pokazywać kilka lat temu jedna z polskich telewizji i stało się to z marszu hitem. Pamiętam, że gdy nadchodziła sobota i zbliżały się kolejne zawody, wraz ze znajomymi siadaliśmy przed telewizorem i staraliśmy się kibicować Mariuszowi, oraz innym Polakom, którzy sporadycznie pojawiali się w zawodach tejże serii. Jednym z nich z tego co pamiętam, by zawodnik Jarosław Dymek. Nie był on aż tak silny jak Mariusz i nie osiągał tak wielkich sukcesów, ale potrafił raz na czas mocno namieszać i dać nam sporo powodów do dumy. Dzięki niemu o innym chłopakom przed telewizorami zasiadała naprawdę wielka liczba osób. Zapamiętałem z tamtych czasów naprawdę sporo wyzwań, które mieli do zrealizowania.

Jednym z nich i chyba najbardziej popularnym, było tak zwane przeciąganie ciężarówki. Wielki tir podjeżdżał na płytę lotniska, na której to z reguły rozpoczynały się zawody i zostawał przywiązany linami. Zadaniem zawodników było chwycić mocno liny i za pomocą niesamowicie silnych mięśni pociągnąć pojazd chociaż trochę. Była to jedna z najbardziej widowiskowych konkurencji i robiła na mnie ogromne wrażenie. Nie ma się bowiem co dziwić, gdyż dla chudego jak na tamte czasy chłopaczka, nie wyobrażałem sobie by podnieść coś co warzy 50 kilogramów. Oni natomiast pociągali za sobą wielkie samochody, które ważyły coś w okolicach 3,4 ton. Było to wprost niewyobrażalne wrażenie. Zawsze z kolegami mówiliśmy, że biało i używki, które panowie biorą na masę, muszą być z kosmosu.

Prawda jest taka, że obok suplementów i wielu witamin, które musieli brać, był to także ogrom pracy i wysiłku, jaki musieli w to włożyć. Na ich czerwonych twarzach od razu pojawiały się wielkie żyły, które wraz z ciężarem uwidaczniały się na szyjach i szczególnie na czole. Do dziś widzę Mariusza Pudzianowskiego, który tak wygląda. W zawodach strong man były też inne konkurencje, jak choćby toczenie wielkich opon. To była również bardzo widowiskowa konkurencja i pamiętam, że cieszyłem się ogromnie, gdy ją widziałem. Panowie musieli przetoczyć około 3 opon biegnąć z nimi slalomem pomiędzy kijkami. Na przeszkodzie stały ten metalowe słupki rozłożone na płycie lotniska. Gdy skończyli biegać za oponami, czekały już na nich walizki.

Były to walizki ze specjalnego tworzywa, które było tak ciężkie jak beton. Do końca ciężko mi stwierdzić z czego się składały, ale ta konkurencja też robiła na mnie wielkie wrażenie. Pamiętam, że program w pewnym momencie zniknął z telewizji i nie do końca umiem stwierdzić, czy jest on emitowany do dziś, czy ta seria wraz z odejściem Mariusza Pudzianowskiego i innych ważnych zawodników upadła. Z chęcią wróciłbym do młodych czasów i obejrzał zawody tego typu chociaż raz w roku. Były one naprawdę widowiskowe i młode pokolenie mogło by się zainspirować zawodnikami, którzy dokonywali nie raz i nie dwa niemożliwego.

Po odejściu z zawodów strong man, Mariusz Pudzianowski przeszedł do sztuk walki, które nazywają się KSW. Jest to swego rodzaju bijatyka, która rządzi się jednak kilkoma prawami. Mariusz spadł o wiele z wagi i masy, by jego ręce i nogi były szybsze. Stał się szczupły, ale wciąż pozostał tak silny jak kiedyś. Miałem przyjemność widzieć jego kilka walk i prezentował się naprawdę świetnie. Wciąż jest profesjonalistą przed duże P i trzeba przyznać, że zarabia dzięki temu mnóstwo pieniędzy. Jak to się mówi – umiał się ustawić. Nam pozostaje czerpać z niego tylko inspirację. Chociażby do ciężkiej pracy i wiary w siebie, bo to pokazuje, że facet z małej miejscowości, może zapałem i tym, że nie poddawał się nigdy, osiągnąć bardzo wiele.

Przez jakiś czas, gdy zaczynałem za pomocą białka robić masę, Pan Mariusz był dla mnie dość dużą inspiracją. Nie chciałem mieć aż tak wielkich mięśni jak on, ale z pewnością chciałem zwiększyć masę swojego ciała i popracować dość mocno nad mięśniami. Czy mi się to udało to już nie mnie oceniać, ale czytając na stronach o nim różne ciekawostki, na pewno było mi dużo łatwiej pracować i startować z miejsca. Polecam też każdej osobie, która chce zacząć przygodę ze sportami walki czy też siłownią, aby poczytała ciekawe blogi i zaczerpnęła rad mądrych i doświadczonych osób. One wiedzą gdzie popełniły błąd i jak mocno trzeba myśleć nad każdym ruchem, by nie zrobić sobie krzywdy. Mnóstwo kontuzji, przez jakie musi przejść zawodowy sportowiec, to nauczka dla wielu amatorów, którzy nie mają żadnego doświadczenia i rzucają się czasem z motyką na słońce. Ważne jest więc to, by opanować swój ambitny charakter i postarać się trochę przystopować szczególnie z początku. Musimy bowiem pamiętać, że nasze mięśnie nie są na początku przyzwyczajone do wielkich obciążeń, jakimi chcemy je uraczyć. Gdy zaczynamy więc pracę na siłowni, oraz przy innych sportach, w których łatwo o kontuzje, pamiętajmy o rozgrzewce i nieszarżowaniu z początku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *